WARSZAWIAKY piątą drużyną 31.Maratonu Warszawskiego!!!

Dzisiejszy 31.Maraton Warszawski WARSZAWIAKY ukończyly: na piątym miejscu w klasyfikacji zespołowej. Do podium nie było daleko.
Indywidualnie była zarówno radość i euforia oraz pech i dramat. Chociaż każdy z nas miał własny plan, to i tak maraton napisał swój własny scenariusz dla każdego z nas. Do tych radosnych wieści i momentów trzeba zaliczyć to, że Maciek był 60. biegaczem  na mecie ze świetnym czasem 2:57, Krzysiek również ustanowił nową życiówkę 3:05, a dwóch debiutantów uzyskało bardzo dobre czasy: Grzesiek Kuźmiński 3:23, a Roman 3:27. Janusz pobiegł zgodnie z planem po dłuższej chorobie.
Do tych pechowych trzeba zaliczyć kontuzję Kuby, która go wyeliminowała z biegu jeszcze przed startem, chorobę, która złapała na trasie Luckyego i nie pozwoliła mu na złamanie 3 godzin i zbyt ambitny plan kolejnego debiutanta, Grześka Andziaka, który zapłacił za to lekkim kryzysem.

Sam 31.Maraton Warszawski poza b.dobrą organizacją, miał piękną trasę, piękną pogodę, piękny medal, a WARSZAWIAKY mogli liczyć na najbardziej gorący doping ze wszystkich, biegnąc po warszawskich ulicach.
Wszystkim serdecznie dziękujemy!

I już wiemy kto stawia piwo!